Wiele wskazuje na to, że zaprezentowane niedawno przez Samsunga giętkie baterie mogą okazać się jednym z kluczowych wynalazków – krokiem milowym, napędzającym postęp branży mobilnych gadżetów. Póki co, akumulatory o swobodnym kształcie to jeszcze prototyp, ale po wprowadzeniu do masowej produkcji mają szansę rozwiązać największą bolączkę współczesnych zminiaturyzowanych urządzeń elektronicznych – permanentny niedostatek energii.

Smartfony, smartwatche, tablety i inne gadżety to wciąż urządzenia specjalnej troski, wymagające częstego kontaktu z gniazdkiem elektrycznym. Lekkie, elastyczne i pojemne baterie, dyskretnie wbudowane w przedmioty codziennego użytku, mogą zrewolucjonizować rynek urządzeń wearable. Taki np. survivalowy pasek od spodni z wbudowaną baterią o pojemności 16 Ah, buty z ładowarką w obcasie albo energetyczna gumka w majtkach od Calvina Kleina to coś, co z pewnością zachwyci wszystkich miłośników elektronicznych gadżetów.

Sam pomysł wprawdzie nie jest całkiem nowy, bo już parę lat temu Apple dostało patent na elastyczne baterie, ale jak wiadomo – Apple masowo patentuje wszystko, co po porannej kawie wpadnie do głowy geniuszom z Cupertino – a zwłaszcza pomysły, których w ostateczności sami nie potrafią zrealizować. Nie wiadomo, jak teraz Samsung poradzi sobie z prawnikami Apple, którzy od lat usiłują zablokować konkurencję i postęp technologii za pomocą teoretycznych patentów typu „cuda na kiju”, ale przynajmniej jest jasne, kto pierwszy w rzeczywistości sprostał zadaniu skonstruowania elastycznych źródeł zasilania.

Jest w tej historii również element humorystyczny. Gdy Apple ogłosiło swój papierowy patent na giętkie baterie, fani tej firmy spekulowali, że pojawią się one w tak wyczekiwanym inteligentnym zegarku Apple. Okazało się jednak, że Apple nie sprostało potędze własnego wizjonerstwa. W odwiecznej wojnie pomiędzy koreańskim rywalem, a kalifornijskimi geniuszami podwójnym zwycięzcą okazał się Samsung. Nie tylko na długo przed premierą zegarka Apple wprowadził na rynek swój własny smartwatch, ale jako pierwszy opracował również elastyczne akumulatory. Jak nic, wkrótce możemy się ich spodziewać jako akcesorium do nowych smartwatchy Samsunga – na przykład w postaci zasilających pasków do Gear S3. A tymczasem Apple Watch, mimo pobożnych życzeń fanów Apple, wciąż ma klasyczną, sztywną baterię o czasie pracy wystarczającym na kilkanaście godzin.

Nauka jednak nie idzie w las… Przegrawszy batalię o giętkie baterie, Apple sięgnęło po zaszczytny tytuł pioniera w wytwarzaniu smartfonów o zmiennej geometrii. Jak się bowiem okazało wkrótce potem, jedynym zauważalnym efektem pracy inżynierów Apple nad giętkimi technologiami była afera z iPhonem 5, gnącym się w ciasnych hipsterskich spodniach podczas kucania i siadania. Jak widać, w przyrodzie nic nie ginie.

O gnących się iPhonach napisano więcej niż o wojnach punickich, a ilość materiału wideo na ten temat przekroczyła łączny metraż filmików o Kim Kardashian – wszystko jednak wskazuje na to, że Apple może zostać zdetronizowane z pozycji lidera giętkich technologii. Do gry bowiem włączył się trzeci uczestnik, a mianowicie Google ze swym najnowszym flagowym smartfonem Nexus 6P.  Jeśli wierzyć krążącym po sieci filmikom z YouTube, nowy Nexus gnie się równie łatwo jak stary iPhone. Szykuje się kolejna afera #bendgate….

No cóż, w branży IT nie wszystko dobre, co się zgina. Pewne rzeczy powinny pozostać sztywne. Tym razem zdrowy rozsądek znowu został wysłany na urlop w imię idiotycznej pogoni za rekordem cienkości. Przecież smartfon nie służy do golenia i nie musi być cienki jak brzytwa. Gdzie tu logika? Przecież w grubszej obudowie mieści się więcej mocy i pojemniejsza bateria, nieprawdaż? Niestety, jak zwykle marketing okazał się ważniejszy, a próba rzucenia konkurencji na kolana za pomocą obudowy cieńszej o ułamek milimetra zemściła się technologiczną wpadką kolejnego giganta. Efekt jest taki, że konkurencja już zgina się ze śmiechu, a jedynymi, którzy padną na kolana, będą pechowi fani Google, zbierający na klęczkach rozsypane części z pogiętych Nexusów. Miejmy nadzieję, że Google Translate da sobie radę z tłumaczeniem wszystkich aktów strzelistych kierowanych w stronę inżynierów z Mountain View…

ogrodnik.january

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn