O sieci komputerowa, ty jesteś jak zdrowie.
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
kto cię stracił i słono za serwis zapłacił…

W ciągu ostatnich paru lat tak bardzo przyzwyczailiśmy się do istnienia Internetów i wszędobylskich sieci bezprzewodowych, że w sytuacji nagłego braku łączności reagujemy stanami lękowymi i poczuciem kompletnej izolacji od świata. A jak wiadomo, każda sieć może nawalić. Pół biedy, gdy dzieje się to w hotelu podczas wakacji w Dominikanie – zamawiasz kolejnego drinka i spokojnie czekasz na usunięcie awarii – ale gdy coś podobnego zdarzy się w twojej firmie w dniu oddania ważnego projektu, nietrudno o nagłą siwiznę i załamanie nerwowe.

Sieć komputerowa to cywilizacyjne zło konieczne. Z jednej strony chcemy całymi garściami korzystać z jej dobrodziejstw, a z drugiej strony – ilość frustracji, nerwów i strat wywołanych przez jej awarie czy ograniczenia jest wręcz porażająca. W przeciętnej firmie sieć informatyczna to zazwyczaj garść korzyści plus niezliczone problemy i ciągłe wydatki – a to na infrastrukturę, a to na zarządzanie, a to na fachowców, którzy opanują cały ten galimatias w razie awarii.

Każda sieć ma swoje mroczne strony. W przypadku tradycyjnej sieci przewodowej na porządku dziennym są irytujące incydenty biurowe – na przykład wpięcie przez panią Zosię elektrycznego czajnika do huba czy zadzierzgnięcie się pracownika ze skutkiem śmiertelnym w plątaninie kabli podczas szukania długopisu, który wpadł pod biurko. Również sieć bezprzewodowa nie jest bez wad. Wystarczy chwila nieuwagi czy niedyspozycja admina po wczorajszych imieninach prezesa, aby wskutek ataku hakerskiego ze stojącej pod biurem furgonetki wszystkim komputerom zamiast adresów MAC zostały przydzielone adresy BigMac. Z podwójnymi frytkami… I jak tu pracować w takich warunkach?

Oczywiście każdą awarię da się usunąć. Niestety nieszczęścia lubią chodzić parami i kiedy akurat nam najbardziej brakuje sieci nasz admistrator może być zajęty migracją środowiska serwerowego i nasze zgłoszenie ma niższy priorytet… Czy jest jakieś rozwiązanie takiego stanu rzeczy?

A teraz wyobraźmy sobie coś tak komfortowego, jak bezprzewodowa sieć w chmurze, dostarczana w postaci gotowego produktu wraz z niezbędną infrastrukturą i wsparciem technicznym. Sieć zdalnie zarządzana i nadzorowana przez kompetentnych fachowców przez 24 godziny na dobę. Sieć, która nie wymaga wiercenia dziur w ścianie i ciągnięcia kabli po każdym przemeblowaniu biura. Sieć, której wydajność rozwija się wraz z bieżącymi potrzebami firmy. Sieć, która automatycznie przydziela priorytety zadaniom i procesom w zależności od stopnia ich ważności. Sieć elastycznie podzielona na bezpieczne strefy dla pracowników i gości. Wygodna, bezobsługowa, zawsze gotowa do pracy…

Jest taka sieć – nazywa się WaaS, czyli Wireless-as-a-Service. Już jutro może być w każdym biurze.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn