Pomysł, aby pożyczać zamiast kupować, nie jest nowy. Od dawna wszak istnieją tak pożyteczne instytucje, jak wypożyczalnie samochodów, sprzętu budowlanego czy fotograficznego. To rozsądne wyjście w sytuacji, gdy za niewielką opłatą możemy skorzystać z kosztownego urządzenia wtedy, gdy jest potrzebne. W końcu nie codziennie robimy remont domu, bierzemy ślub czy potrzebujemy busa, aby przewieźć liczną rodzinę z Radomia, która wpadła do nas na długą majówkę.

Znamy ten pomysł również z banków – korzystanie z cudzych pieniędzy to kusząca perspektywa, jednak niestety obarczona wpisaną w umowę rażącą niesprawiedliwością. Wszak pożyczamy pieniądze banku tylko na jakiś czas, a oddać musimy własne i to na zawsze!

Idea wypożyczania luksusowych dóbr doczesnych dosięgła również świata gadżetów – jak chociażby wypożyczalnie iPhonów czy zegarków Apple dla tych, którzy potrzebują prestiżu na godziny lub chcą podreperować swoją podupadłą pozycję towarzyską; albo wypożyczalnie markowego obuwia dla pań, które pragną choć parę dni polansować się w szpilkach od Manolo Blahnika czy Christiana Laboutina.

Ten model konsumpcji przybiera czasem groteskowe formy. Ofertą dla wyjątkowych fajtłapów i niezaradnych życiowo hipsterów jest np. sprzedaż abonamentów na maszynkę do golenia. Teoretycznie ten model polega na tym, że co określony czas usługodawca przysyła nam świeżą golarkę wraz z zestawem kosmetyków, ale system chyba nie działa zbyt dobrze, czym można wytłumaczyć powszechną plagę drwaloseksualnych brodaczy. Takie przyzwyczajenie się do outsorcingu środków higieny osobistej i innych usług – np. żywieniowych – może mieć fatalne następstwa. Wkrótce może dojść do tego, że jeśli nie dotrze na czas dostawa pizzy zamówionej przez Internet, to umrzesz z głodu. O ile wcześniej nie zadławisz się brodą…

W branży IT również mamy do czynienia ze zmianą modelu korzystania z produktów – z własnościowego na dzierżawiony. Nie wiem, jak odbierają to inni użytkownicy, ale ja coraz częściej mam wrażenie, że mój komputer czy telefon nie jest już mój. Panoszy się na nim system operacyjny, który nieustannie podejmuje za moimi plecami jakieś decyzje, a co najgorsze – namolnie namawia mnie na aktualizację do wyższej wersji. To samo dotyczy chociażby gier. Nie wystarcza już kupić pudełka w sklepie – aby gra ruszyła, trzeba zarejestrować się w jakimś kołchozie dla graczy i podać swoje dane osobowe oraz adresowe, a do tego jeszcze numer karty, PIN, zielony… Podobnie działają internetowe wypożyczalnie filmów – system dystrybucji gier i multimediów coraz bardziej zmienia się w dzierżawę, odbierając nam święte prawo do posiadania własności prywatnej.

Dla równowagi trzeba jednak przyznać, że system dzierżawy dóbr materialnych i abonowania usług ma też swoje dobre strony. Żeby daleko nie szukać, wystarczy wspomnieć o oferowanej przez Integrated Solutions biznesowej usłudze Wireless as a Service, polegającej na dzierżawie sieci komputerowej wraz z obsługą techniczną. Może to trochę bardziej skomplikowane, niż zamówienie abonamentu na maszynkę do golenia, ale równie skuteczne i efektywne. Nie dość, że zawsze korzystamy z aktualnej, sprawnej i monitorowanej na bieżąco wersji sieci komputerowej, to jeszcze nie musimy się troszczyć o konserwację czy techniczne starzenie sprzętu. W takich przypadkach strategia „zapłać abonament i zapomnij” sprawdza się całkiem nieźle. No, chyba że uda się Wam gdzieś taniej wypożyczyć używany router na godziny :)

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn